Rozdział czwarty
Dobrze jest wracać do normalności.
- Wiesz, właściwie jesteś bardzo podobny do Justina Biebera. - odezwała się Mel podczas wspólnego obiadu z jej dziadkami.
- Melani, to właśnie jest Justin Bieber. - wtrąciła babcia a dziewczyna zarumieniła się spoglądając na chłopaka. Mel nie przeglądała nigdy gazet o sławnych ludziach, ani stron plotkarskich. Zawsze znalazła ciekawsze zajęcie, niż połykanie wiedzy, która z gwiazd tym razem wyszła na diwę. Żyła w życiu, w którym nie była miejsca dla egoizmu.
- Nie wspominałeś ... - szepnęła blondynka z urazą.
- Nie pytałaś. - odpowiedział chłopak i charakterystycznie uniósł brwi. Melni lekko się zaśmiała po czym włożyła kawałek ziemniaka do buzi i popiła go sokiem malinowym.
- Wyglądacie już lepiej niż przed zakupami. - odezwała się babcia bacznie przyglądając się nastolatkom.
- I czujemy się lepiej. - odpowiedział Justin i ukazał rząd swoich białych, prostych zębów. Doskonale ukrywał siebie jako artystę, nie był wyniosły, ani w żaden sposób egoistyczny - przeciwnie.
- Więc czego jeszcze o Tobie nie wiem ? - spytała Mel, Justina, kiedy siedzieli w jej pokoju.
- Kiedy tu przyjeżdżam pracuje jako wolontariusz w szpitalu, udzielam lekcji gry na gitarze, pianinie i perkusji oraz angażuje się w życie mojej starej szkoły. To raczej rzeczy, o których nie często mówią w mediach. - dokończył chłopak i przybrał smutny wyraz twarzy. Miał rację, media manipulują ludźmi, pokazują tylko skandale. Każdy chce wiedzieć gdzie jest dany artysta, co robi, z kim się spotyka. Zapewne nie pamięta już co to prywatność i spokój. Kochany i znienawidzony, podziwiany i wyśmiewany, chwalony i krytykowany tak robią z każdym.
- Dobrze jest wracać do normalności. - odezwał się Justin opierając głowę o łóżko. - Na długo tu przyjechałaś ? - zapytał chłopak.
- Mam ferie zimowe. - odparła zakładając zielony sweter. - Jeżeli nie miałbyś nic przeciwko chciałabym zobaczyć zdjęcia Twojego taty z moją mamą. - wypaliła Mel na jednym oddechu i od razu tego pożałowała widząc wyraz twarzy chłopaka.
- Nie mam nic przeciwko temu. - uśmiechnął się nagle Justin i złapał ją za rękę wychodząc z pokoju.
Szybko znaleźli się na dole i założyli buty oraz kurtki.
Dziewczyna krzyknęła krótkie 'wychodzę' i wyszli na zewnątrz ,gdzie panował chłód a wiatr niemiłosiernie wiał w twarz.
- To tylko kawałek. - obiecał Justin.
Było tak jak powiedział. Minęliśmy dwa domy a chłopak otworzył drewnianą furtkę do żółtego domu i szliśmy po kamiennej dróżce. Justin otworzył przed Melani drzwi i zaprosił do środka.
- Jak ciepło. - odezwała się dziewczyna wchodząc do domu. Rozebrała się i czekała za tym co powie Justin.
Przeszli korytarzem i weszli do jednego z pokojów. Ten był fioletowy, na ścianach były wymalowane cytaty czarnym markierem. Efekt jaki sprawiał był zachwycający.
- Przyniosę zdjęcia. - powiedział chłopak i zniknął za drzwi podczas kiedy Mel przeszła obok komody i napotkała zdjęcie Justina kiedy był malcem - te same brązowe oczy i szczery uśmiech.
- Mam je. - odparł chłopak wchodząc do pokoju z niewielkim, białym karotenem. - Tata powiedział, że wpadnie do nas poznać córkę Mirandy. - dodał Justin z uśmiechem.
Położył przed nią pudełko i oboje usiedli na dywanie ciekawi zawartości kartonu. Otwierając je ich oczom ukazał się dosyć spory plik zdjęć. Mel chwyciła pierwsze z góry, było bardzo stare jeszcze czarno-białe. Przedstawiało mężczyznę i kobietę czyli tatę Justina i jej mamę. Inne różniły się tylko miejscami robienia zdjęć.
- Melani ? - zapytał gruby, męski głos. W drzwiach stał wysoki mężczyzna z brązową burzą włosów na głowie. Zapewne to tata Justina.
- Tak, dzień dobry. - odpowiedziała dziewczynka z uśmiechem.
- Szukasz informacji o mamie ? - spojrzał na przerzucane przez Mel zdjęcia.
- Przepraszam za pytanie, ale czy moja mama i pan, czy wy byliście razem ? - zapytała dziewczynka patrząc na zdjęcia, na których roiło się od uśmiechniętych twarz.
- Byliśmy bliskimi przyjaciółmi. - poprawił dziewczynkę, mężczyzna.
- Jaka ona była ? - spytała Mel głaszcząc zdjęcie.
- Cóż, zawsze uśmiechnięta, pełna życia. Chciała występować w Hollywood - uśmiechnął się tata Justina na samą myśl - ale nie udało jej się. Uwielbiała też śpiewać i rozbawiała wszystkich. Pewnego dnia pokłóciliśmy się, wyjechała i od tamtej pory się nie widzieliśmy. Parę lat później dostałem wiadomość, że nie żyje. - posmutniał mężczyzna i wpatrywał się w ich ostatnie zdjęcie podpisane 'Nie zapomnij najlepszych chwil ze swojego życia'. Justin przyglądał się reakcjom swoje ojca, może i on odniósł wrażenie, że jego tacie zależało na Mirandzie, że możliwe, że ją kochał, ale nie miał odwagi, aby powiedzieć jej o tym i ją stracił.
- Dziękuję. - powiedziała Melani. Mężczyzna nie odpowiedział. Wycofał się z pokoju a przed wyjściem delikatnie przetarł oczy.
- Jesteś tak samo piękna jak ona. - powiedział Justin kiedy już byliśmy sami.
Dziewczynka się uśmiechnęła i zaczęła płakać ,choć nie wiedziała czemu. Chłopak się do niej przybliżył i objął ramieniem tak, że Mel poczuła się bezpieczna. Jeszcze mocniej przylgnęła do niego a jej łzy moczyły jego koszulkę. Chciała trwać w takiej pozycji już zawsze, do skończenia dni. Nie wiedziała tylko czy będzie to możliwe.
♥ ♥ ♥
Witam bloblogowiczów z soboty rana jak na mnie. Dziękuję za 8 komenatrzy (mało Was czyta,ale to co) Nie wiem czy nie popełniłam dwóch błędów w tym rozdziale - 1. To ,że Justin jest jednak sławny, 2. To, że Mel powiedziała mu o mamie. Naprawdę nie wiem jak to wyjdzie, ale zobaczymy. Uściski i całusy dla Was ! < 3
7 komentarzy = NN
Tagi:
4
11.02.2012 o godz. 11:57



Czekam na nn<3
Zapraszam do siebie ;*
końcówka najlepsza <3
czekam na nn! :D
u mnie pierwszy rozdział zapraszam :*